Najlepsze tkaniny na lato czyli z czego uszyć przewiewną sukienkę

Szycie na lato to czysta przyjemność. Lekkie tkaniny, piękne wzory, ciekawe wykroje, można puścić wodzę fantazji. W tym roku mam ogromny apetyt na sukienki, bo jakoś zapuściłam ten departament w mojej szafie. Będę uzupełniać braki zarówno w tych klasycznych, jak i szałowo-kolorowych. Mam w zbiorach kilka tkanin, które chcę w tym roku wykorzystać, ale wiem, że coś nie coś dokupię, bo kilka pomysłów nie daje mi spokoju. A zakup odpowiedniej tkaniny, to wcale nie taka prosta sprawa. Bardzo łatwo zapatrzeć się na piękne wzory, niskie ceny i zapomnieć o tym, co jest najważniejsze w letniej sukience! Przewiewność! Najlepsze tkaniny na lato to te, które dają naszemu ciału oddychać w najcięższe upały. Zapraszam na mój subiektywny przewodnik po najlepszych letnich tkaninach o lekko ekologicznym zabarwieniu.

Zawsze namawiam do rozsądnych zakupów, ale nawet wybierając tkaninę pod konkretny projekt można odpłynąć. Idziesz do sklepu po czarny len a wychodzisz z pstrokatą wiskozą albo całym stosem! Która z nas jest zupełnie niewinna? Osobiście od dawna prowadzę dietę eliminacyjną i na zakupy idę uzbrojona w pytania, które zadaję sobie, nim coś kupię. Pytanie o skład tkaniny to dla mnie podstawa. Nasza planeta jest dla mnie ważna i staram się, by moje szycie było możliwie bliskie ekoszyciu. Nie mniej ważne jest to, co lubię. Czasem ciężko znaleźć tu kompromis, ale w tym wypadku nie ma dużego dylematu. Najlepsze tkaniny na lato to te pochodzenia naturalnego. Na wstępie odrzuć wszystkie włókna syntetyczne: poliester, poliamid, akryl (O tkaninach sytetycznych więcej przeczytasz TU, KLIK!).

Len nie musi być nudny! Mamy coraz więcej kolorów i wzorów do wyboru. Paski – KLIK!, karmel – KLIK!, złote wzory – KLIK!, ochra – KLIK!, kwiaty – KLIK!, nude – KLIK!

Len – król lata

Ostatnie lata to niesłabnąca popularność lnu. Na nowo odkrywamy tę surową tkaninę i tylko się cieszyć! Nie dość, że jest niezwykle trwała, przewiewna i miła w noszeniu, to należy do najekologiczniejszych tkanin. Wszystko dzięki temu, że uprawa lnu nie wymaga dużej ilości wody, użyźnia glebę, a do produkcji lnianych tkanin nie używa się chemii. Na dodatek len jest biodegradowalny i uprawiany w Polsce! Choćby z tych powodów len powinien stać się podstawą naszej letniej garderoby. Wiem, wiem, len się gniecie, ale taki jego urok.

Kupując len, warto spojrzeć na skład, obecnie sklepy oferują wiele mieszanek i nie raz mi się zdarzyło pod nazwą len znaleźć tkaninę lnianopodobną złożoną głównie z wiskozy. Len z wiskozą to całkiem dobry wybór, ale co innego len z 20 % domieszki, a co innego z 70%! Często mieszanki reklamowane są jako mniej gniotące się niż czysty len. Z mojego doświadczenia wynika, że różnica jest minimalna (chyba że w grę wchodzi mieszanka z poliestrem, ale te odrzucamy w przedbiegu!). Przyznam się, że długo trochę omijałam len, bo nienawidzę prasować. Ale rachunek zysków i strat jest dla mnie prosty.

Len 100% to też nie zawsze ta sama tkanina, mamy dostępne różne wykończenia i gramatury. Warto zwrócić uwagę na len prany – charakteryzuje się mniejszą kurczliwością i jest przyjemniejszy w dotyku. Przede wszystkim szukajcie tkanin ubraniowych!

Oczywiście nie jestem w stanie przetestować wszystkich dostępnych na rynku lnów, więc spytałam inne szyjące, z jakich lnów najchętniej szyją. Len 100% o gramaturze 150, len Lili oraz len z wiskozą należą do najczęściej polecanych.

Wiskoza kusi lekkością i niezmierzonym wyborem wzorów i kolorów. Na zdjęciu niebieska sukienka mojej konstrukcji oraz sukienka swobodna w delikatne kwiaty.

Wiskoza – niewygodna królowa

Wiskozy nie sposób pominąć w zestawieniu pt. najlepsze tkaniny na lato. Sukienka uszyta z dobrej wiskozy jest lekka jak mgiełka, przewiewna i (jeśli wybierzesz obłędny print) zjawiskowa. Nie dziwię się, że jest tak chętnie wybierana przez szyjące. Jeżeli jednak chcesz budować szafę przyjazną środowisku, to wiskoza nie powinna być twoim pierwszym wyborem.

Wiskoza to włókno sztuczne (nie mylić z syntetycznym) produkowane z celulozy (świerk, sosna, buk). Pochodzenie roślinne to nie jest gwarancja przyjazności środowisku czy człowiekowi. Produkcja wiskozy wymaga użycia ogromnej ilości szkodliwych dla człowieka i planety substancji. Pocieszające jest to, że dzięki presji wywieranej przez międzynarodowe organizacje pozarządowe wiele firm powoli zmierza ku bardziej zrównoważonej produkcji. Po więcej informacji odsyłam was do raportu Dirty Fashion on track for transformation, KLIK!

Nie chcę was zniechęcać do używania wiskozy, sama czasem po nią sięgam, ale warto mieć świadomość kontekstu. Wiskoza ma zbyt wiele zalet, by z niej zupełnie zrezygnować. Trudno też ją w tym momencie czymś zastąpić. Ale mimo tego że jest dość tania, podejdźmy do niej z szacunkiem, zatroszczmy się o to, by ubranie z niej uszyte było trwałe.

Lyocell

Lyocell (uwaga! tencel to nazwa marki) to włókno celulozowe trzeciej generacji, charakteryzuje się podobnymi właściwościami co wiskoza, ale jego produkcja jest przyjaźniejsza środowisku. To stosunkowo nowa na rynku i mocno promowana przez sieciówki – jako super ekologiczna i przyjemna w użyciu – tkanina odpowiednia na wszystkie pory roku. Zobaczymy, czy zagości na stałe w naszych garderobach. Tkanina bardzo ładnie się leje, ale też trochę trzyma formę. Jest bardziej mięsista niż przeciętna wiskoza. Dużą zaletą jest jej chłód.

Osobiście wiązałam z tym materiałem wielkie nadzieje jako alternatywą dla wiskozy, ale po pierwszym starciu troszkę się zawiodłam. Już po dekatyzacji na tkaninie pojawiły się dziwne smugi, które w kolejnych praniach tylko się pogłębiały. Znowu sięgnęłam po opinie innych szyjących. Spytałam na Instagramie, jakie są wasze doświadczenia z lyocellem i okazała się, że niestety coś jest na rzeczy. Mimo że lubimy tę tkaninę, to jednak sporo osób odnotowało problemy z odbarwieniami i trwałymi odgnieceniami. Moje podejrzenie jest takie, że lyocell wymaga szczególnej troski, pranie w niskiej temperaturze (może nawet 20 stopni) i ostrożne przechowywanie (tak by tkanina nie miał okazji się odgnieść). Myślę, że zrobię jeszcze jedno podejście do lyocellu, ale podejdę do tematu ostrożniej. Zanim skroję projekt wypiorę tkaninę kilkakrotnie, by mieć pewność, że tym razem moja praca nie pójdzie na marne.

Sukienka uszyta w zeszłym roku z bawełny plumeti. To bardzo cienka i prześwitująca tkanina, więc trzeba pamiętać o podszewce (u mnie batyst bawełniany). Przykładowe plumeti: turkusowa – KLIK! kwiecista –KLIK!

Bawełna

Gdy zaczynałam szyć, bardzo chciałam używać wyłącznie tkanin naturalnych, bawełna była moim pierwszym wyborem. Bardzo szybko się przekonałam, że to co kryje się pod nazwą bawełna w sklepach internetowych rzadko nadaje się na letnie sukienki. Co innego batyst bawełniany albo piękne bawełniane plumeti. Cieniutki batyst bawełniany świetnie sprawdzi się również jako podszewka, np. pod super modną w tym sezonie bawełnę haftowaną. Ciekawą bawełnianą tkaniną jest również double gaze.

Kwiaty czy mazy? Tych pięknych tkanin organicznych nie miałam jeszcze w ręku, ale @unicornisbytysia donosi, że są cudowne, bardziej lejące niż przeciętna bawełna i mają piękny atłasowy połysk. Więc warto sprawdzić!

Jeśli zależy ci, by iść w stronę ekoszycia, warto szukać bawełny organicznej. Tradycyjna uprawa i produkcja bawełny jest bardzo wyczerpująca dla środowiska. A ekologiczna produkcja często idzie w parze z wysoką jakością końcowego produktu. O ile wiskoza i lyocell pięknie się leją, o tyle tkaniny bawełniane i lniane będą doskonałym wyborem, gdy chcemy, by tkanina trzymała formę.

Najlepsze tkaniny na lato – mój wybór

Mam nadzieję, że ten przegląd był dla Ciebie pomocny. Na koniec jeszcze słówko o moich aktualnych sukienkowych planach. Właśnie pracuję nad klasykiem, o którym marzę od dawna – czarną sukienką zapinaną na guziki. Chciałam napisać lnianą, ale dla 100% jasności wyjaśniam, że szyję z mieszanki lnu, sorony, bawełny i wiskozy. I cały czas biję się z myślami, czy to dobry wybór. Nie zrozumcie mnie źle, to jest cudowna wysokogatunkowa tkanina, ale kupując materiał o nazwie len z soroną tak byłam zafiksowana na lnie, że a) nie doczytałam na stronie pełnego składu, b) nie spodziewałam się, że ta domieszka aż tak zmieni właściwości tkaniny. Tkanina, którą trzymam w ręku jest miękka, wiotka i delikatna, a ja mój projekt obmyślałam pod len – tkaninę raczej sztywną i surową. Zobaczymy! Będę miała ciekawy przypadek do opisania w moim Tekstylniku! I wiem, że kolejny projekt będzie z lnu 100%.

Miłego szycia!

Kasia

PS. Dla jasności – ten post nie powstał we współpracy z żadnym sklepem. Podrzucam wam kilka linków do przykładowych tkanin, które miałam w ręku lub zostały mi polecone przez inną szyjącą.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *