kolorowa garderoba kapsułowa – czyli szyciowe podsumowanie lata 2019

wykrój z Burdy

Czujecie to? Niby jeszcze słoneczko przygrzewa, a jednak jest jakoś inaczej. Poranne chłodki, spadające liście, dzieciaki maszerujące do szkoły. Tak, lato się kończy i głową już jestem w jesieni. Więc póki pamięć jeszcze świeża, chcę się z wami podzielić, refleksjami na temat mojej tegorocznej letniej garderoby kapsułowej. Wiadomo, myślałam, że więcej uszyję na ten sezon, ale – jak zwykle ostatnimi czasy –  poszłam w kierunku planu minimum – czyli bazowych dołów, które fajnie grają z tym, co mam już w szafie.

Nie ma lepszej inwestycji, jak 2-3 bazowe ciuchy, które można założyć do wszystkiego. Pod warunkiem, że są to ubrania w waszym stylu, skrojone dokładnie na wasz wymiar i wasze potrzeby. Ja wiem, że garderoba kapsułowa kojarzy się z szarymi rurkami i białym podkoszulkiem. Ale to nie u mnie proszę państwa, a już na pewno nie latem. Lato musi być soczyste i kolorowe.

idealna letnia sukienka
 
 

Idealna letnia sukienka

Zacznijmy jednak od spełnionego marzenia.  O tym kroju śniłam od lat. Te zakładeczki, guziczki, głęboki dekolt, po prostu sama kobiecość. Stanowczo wychodzę nim poza strefę mojego komfortu, nie byłam w 100% pewna, czy ten model będzie na mnie świetnie leżał. Efekt przerósł moje najśmielsze oczekiwania, ten krój to prawdziwa petarda, bardzo fajnie zbiera sylwetkę, a jednocześnie daje cudne poczucie swobody. Dzięki podwyższonej talii super nada się dla ciężarnych (proszę sobie niczego nie myśleć ;), a rozpinany przód sprawia, że można w niej swobodnie karmić. Także, drogie przyszłe mamy, taka kiecka to świetna inwestycja.

Model pochodzi z Burdy (mod. 120 4/2014). Instrukcja przewiduje podszewkę tylko w górnej części, ale ja dałam podszewkę również na dole. Tkanina, z której szyłam, była zbyt przezroczysta, by pominąć ten element. Sukienka powstała z bawełny plumeti w cudny print kwiatowy. Uwierzycie, że ten kupon kupiłam za 1 zł w ciucholandzie? (Jak kupować tkaniny w second handach dowiecie się tu, KLIK.) Na podszewkę wykorzystałam tkaninę ze starej sukienki oraz skrawki po innym projekcie. Guziki, żeby nie było, też wyprułam ze starej bluzki. To się nazywa szycie zero waste 🙂

Tę sukienkę trudno nazwać bazą, bo noszę ją solo, ale miałam ją na sobie przynajmniej raz w tygodniu, więc ja ją zaliczam jako część mojej letniej szafy kapsułowej. Pokochałam ten model i mam już pomysł na kolejną realizację, w zupełnie innym stylu.

lniane spodnie jako podstawa szafy kapsułowej

Kolorowa garderoba kapsułowa – łososiowe spodnie jako baza

Teraz czas na prawdziwą bazę. Mój ukochany model #peppermintwidelegpants stworzony przez In the Folds tym razem w letnim wydaniu. Zadziwiające, jak ten kolor świetnie się komponuje z moimi letnimi bluzkami. To chyba pierwsze wakacje od lat, które przechodziłam głównie w spodniach. Ja! orędowniczka biegania w sukienkach, zawsze i wszędzie. Czuję się w nich rewelacyjnie, z jednej strony są wygodne i zabawne, z drugie wyglądają bardzo efektownie.  Uszyłam je z lnianego obrusu z second handu.

Chamomile Crop

Jeszcze więcej luzu i koloru

Na koniec najświeższy nabytek. Jest ze mną od początku lipca. Po tym, jak uszyłam Sukienkę Swobodną, poczułam, że muszę jeszcze coś uszyć z wykrojów Joulenki. To takie przyjemne szycie. Od dłuższego czasu myślałam o marszczonej wersji Spódnicy Luzackiej (wcześniejsze wersje możecie zobaczyć tu), więc raz-dwa-trzy obmyśliłam plan, skroiłam, uszyłam. Wykorzystałam tkaninę z drugiej ręki, którą miałam od dawna w swoich zasobach. Materiał zawiera spory dodatek czegoś sztucznego, ale jest miła w dotyku i dość zimna, a przy tym nie gniecie się zbytnio. Świetna rzecz do spakowania do wakacyjnej walizki.

garderoba kapsułowa

Przez większość wakacji nosiłam tę spódnicę z dzianinowym obcisłym topem na ramiączka. Super zestaw na upały, wygodnie i bardzo po mojemu, ale cały czas chodziło mi po głowie coś innego. I tak na skraju lata uszyłam do niej dwa krótkie lniane topy. Oba na podstawie najnowszego wykroju cudnej Sarah Kirsten: Chamomile Crop. I teraz czuję, że to jest to: 100% luzu. W sam raz na nasze nadchodzące włoskie wakacje.

I jak wam się podoba moja letnia baza? Ja ją uwielbiam. Wcale nie trzeba dużo szyć/kupować, żeby odmienić swoją garderobę. Wystarczy kilka bazowych, ale śmiałych elementów i już całość wygląda świeżo. Uszycie łososiowo/brzoskwiniowo/różowych (jaki to jest kolor, to ja nie wiem) to był najlepszy pomysł tego sezonu! Z białą lnianą koszulą wyglądają elegancko, a z kolorowym topem zawadiacko.

A jak wasze letnie projekty? Stawiacie na neutralne zestawy, czy szalejecie z sukienkami? Wracacie wciąż do sprawdzonych wykrojów, czy wolicie eksperymentować? Jak wam się podoba moja barwna garderoba kapsułowa?

Życzę Wam cudownej końcówki lata,

Kasia

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *