Dziś opowiem wam o pasji, która zmienia życie. Nie, nie będzie to kolejna historia o tym, jak się kobieta wyzwoliła z jarzma pracy w korporacji, założyła własną markę odzieżową i stała się panią swojego losu. Choć to taki piękny scenariusz. Dziś będzie o sprawach mniejszych. O tym, jak szycie pozwalaCzytam dalej!

Prowadzenie bloga ma tę zaletę, że w każdej chwili można spojrzeć wstecz. Przypomnieć sobie, co się robiło, myślało, czego się chciało rok, dwa, trzy lata temu. Uwielbiam się z wami komunikować, dzielić tym, co uszyłam, obserwować wasze zmagania z maszyną, wykrojami, tkaninami. To jest wielka wartość bycia częścią szyciowej społeczności.Czytam dalej!

Lato mnie rozleniwiło, pod każdym względem. Szyłam, nie powiem, ale prawie wyłącznie pod presją. Projektów dla czystej przyjemności powstało niewiele – choć w głowie pomysłów nie brak. Po prostu nie miałam poczucia, że czegoś mi brakuje. Szafa pełna kochanych ubrań, więc nie ma musu. Może też ta presja mnie zmęczyłaCzytam dalej!

    Lubię szyć zestawami. Zawsze zastanawiam się, czy nowa rzecz będzie pasowała do tych, które mam już w szafie. A może będzie smutno wisieć, bo nie mam z czym jej nosić? Na najbliższe miesiące zaplanowałam szycie koszul, ale też dzianinowych bluzek, bo to co mam po prostu się znosiło.Czytam dalej!