Lato mnie rozleniwiło, pod każdym względem. Szyłam, nie powiem, ale prawie wyłącznie pod presją. Projektów dla czystej przyjemności powstało niewiele – choć w głowie pomysłów nie brak. Po prostu nie miałam poczucia, że czegoś mi brakuje. Szafa pełna kochanych ubrań, więc nie ma musu. Może też ta presja mnie zmęczyłaCzytam dalej!

To będzie post ku czci talii (i próbnego odszycia). Taki miałam ostatnio kaprys, żeby sobie uszyć sukienkę luźną, opływającą i niekrępującą. Cóż czasem mnie nachodzi na eksperymenty, szycie rurek, sukienek trapezowych, owersizów wszelkiej maści, marszczeń i innych grzesznych elementów. Nie żebym miała coś przeciwko temu zestawowi, wręcz przeciwnie, podziwiam, lajkuję,Czytam dalej!

Ostatnio zrobiłam wielkie czystki w szafie. Szczególnie półka ubrań sportowo-komfortowych została przetrzebiona. Wszystkie stare, zmechacone bluzy poszły do śmietnika. W końcu umiem uszyć coś fajnego, a i kilka odpowiednich tkanin od dawna zalegało w szafie. Żółtą dresówkę kupiłam z myślą o Lubym – „uszyj mi jaskrawe ubrania w skały, ładnieCzytam dalej!

Tadam! Ostatni element letniej garderoby na Szycie z Joulenką skończony. Jeśli śledzicie mój Instagram, to wiecie, że trochę to trwało. Ostatnich 10 dni było bardzo intensywnie i zabrakło mi czasu na szycie. Ale małymi kroczkami doszłam do końca. Mój luźny plan zakładał uszycie: kilku topów, spódnicy z połowy koła, spódnicy-ogrodniczki orazCzytam dalej!

    Lubię szyć zestawami. Zawsze zastanawiam się, czy nowa rzecz będzie pasowała do tych, które mam już w szafie. A może będzie smutno wisieć, bo nie mam z czym jej nosić? Na najbliższe miesiące zaplanowałam szycie koszul, ale też dzianinowych bluzek, bo to co mam po prostu się znosiło.Czytam dalej!

Jak tylko uszyłam moją granatową kieckę, pomyślałam „mhhh żeby jeszcze samą spódnicę mieć”. Od dawna szukałam sposobu na idealną spódnicę z połowy koła. Moje poprzednie próby były jedynie częściowo udane. Niby fajne, ale zawsze coś mi nie grało. A to lepiły się do rajstop, a to materiał szybko się zużył.Czytam dalej!

No dobra, w końcu ładna pogoda, w końcu ruszamy w teren! A na każdą wycieczkę niezbędna jest ciepła bluza. Moja ukochana pomarańczowa zakapturka niestety się skończyła, dziury, plamy itd. Mimo wielkiego żalu, wywaliłam ją do kosza (wypruwszy wcześniej zupełnie dobry suwak, przyda się!) i w sumie zostałam bez sensownego okrycia.Czytam dalej!

Najnowszy numer Szycia Krok po Kroku wydał mi się wyjątkowo nieinteresujący i stanowczo nie miałam zamiaru go kupować. No ale zobaczyłam tę realizację i pomyślałam: sukienka klasyczna! Chodził mi po głowie ostatnio taki dekolt. Zakupiłam więc numer bez oglądania. I dobrze! Gdybym przeczytała opis, to bym nie wzięła. Oczywiście okazałoCzytam dalej!