nic do uszycia – podsumowanie lata 2016

Lato mnie rozleniwiło, pod każdym względem. Szyłam, nie powiem, ale prawie wyłącznie pod presją. Projektów dla czystej przyjemności powstało niewiele – choć w głowie pomysłów nie brak. Po prostu nie miałam poczucia, że czegoś mi brakuje. Szafa pełna kochanych ubrań, więc nie ma musu. Może też ta presja mnie zmęczyła i teraz trudno mi podejść do maszyny – serio, serio. Na stole leży wyproszony t-shirt dla Lubego, który męczę już 3 dni. Chyba nastąpiło ogólne zmęczenie materiału, jak dotąd porządnych wakacji nie miałam. Jeszcze kilka nieobfotografowanych projektów mam do pokazania, ale dziś w ramach podsumowania lata chciałam wam opowiedzieć o tym, jak to, co już widzieliście, się nosi. Co było moim hitem lata, a co nie za bardzo się sprawdziło.

Do przewidzenia było, że granatowa spódnica z połowy koła będzie noszona na okrągło. Sukces tej spódnicy to nie tylko klasyczna forma i mój ulubiony kolor, ale przede wszystkim dobór tkaniny. Lejąca, delikatna, przewiewna góra daje poczucie lekkości, troszkę cięższa i sztywniejsza podszewka dyktuje formę. Bardzo dobrze się sprawdziła nawet w upały. A poza tym tak łatwo ją stylizować, idealnie wygląda z płaskimi sandałkami i obcisłym topem. W zależności od dodatków może być elegancko lub codziennie, a nawet boho. W chłodniejsze dni bardzo chętnie nosiłam siostrzany projekt czyli granatową retro kieckę. Do jeansów najczęściej wkładałam moje wiosenne koszule z krótkim rękawkiem. Najfajniejsze jest to, że to ubrania całoroczne i nie muszę się z nimi żegnać jesienią.

Nieprzewidziane hity!

Zaskoczeniem natomiast jest sukces spontanicznej sukienki próbnej. To absolutny hit tego lata. Jeśli chodzi o dobór materiałów to sprawa wygląda podobnie jak w granatowej, nawet podszewka jest ta sama. Uwielbiam ją nosić, a ilość komplementów, które dostałam, przekroczyła moje najśmielsze oczekiwania. Bardzo często nosiłam też czarną maxi, którą uszyłam już dość dawno temu, ale nieprzerwanie ją uwielbiam. Obie te nieskomplikowane kiecki pokazują, że tkanina to klucz do sukcesu. Przypomniałam sobie również, jak dobrze czuję się w czerni, więc moje plany jesienne krążą również koło tego koloru.

Kity

A co się nie sprawdziło? Na pewno sukienka na szelki. Choć podoba mi się niezmiernie i na dodatek doskonale wpisuje się w trendy, to jednak jest dla mnie za krótka. Po prostu źle się czuję  z odsłoniętym kolanem i nic nie poradzę. Założyłam kilka razy, ale zawsze towarzyszył mi dyskomfort. Tak już jest, natury nie przeskoczysz. Może się z nią przeproszę jesienią do rajstopek, a może sprezentuję ją siostrze, a dla siebie uszyję wersję nową, midi.

Ale największą porażką jest mój pierwszy w życiu skończony sweterek. Uwaga, uwaga, można śmiać się i drwić, i w ogóle. Miał być oversize i jest. Czysta masakra, żadne liczenie nie pomogło. Pójdzie do prucia, chwilowo z koncepcją piórkowego sweterka się żegnam, na rzecz piórkowego szala na zimę. Pomijając niewypał konstrukcyjny, to jednak piórkowy sweter to nie dla mnie, lubię czuć ubrania, a tego się nie czuje, co dla wielu może być wielką zaletą, a dla mnie nie. Taaaak, druty to stanowczo jest dla mnie pole do nauki 😉 Ale, ale, jakby kogoś moja porażka zachęciła i bardzo chciałby chwycić za druty i zrobić piękny piórkowy to Knitolog instrukcję popełnił – spokojnie wcale z niej nie korzystałam 😉

No dobra, a teraz chcę usłyszeć o waszych handmadowych hitach i kitach lata. Co nosicie bez przerwy, a co, bo wypada założyć choć raz, skoro uszyłam? Co was totalnie zaskoczyło? Na pewno macie jakieś ciekawe przygody i przemyślenia.

Pozdrawiam was serdecznie,

Kasia


12 komentarzy

  1. Tak jak napisałaś, materiał w projekcie jest najważniejszy. Ja po półrocznej przerwie w szyciu (brak czasu i zupełne wypalenie) przemyślałam kilka spraw i doszłam do wniosku, że choć uszyłam kilka rzeczy, które wizualnie mi się podobają, to nie lubię ich nosić właśnie ze względu na materiał. Nie przywiązywałam zbyt wiele uwagi do tego tematu i teraz pozbyłam się prawie wszystkich swoich uszytków właśnie z tego powodu. Mam teraz pełną głowę planów i wizji i zamierzam je wcielić w życie… ale, każde ubranie musi spełnić kilka warunków, niespełnienie choćby jednego dyskwalifikuje je z listy "do uszycia". Ale żeby dojść do tego musiałam popełnić wiele błędów, więc w zasadzie niczego nie żałuję:) ps. nie wiem co chcesz od tego sweterka ale mi się podoba 😀

  2. Fajne zestawienie i fajne ubrania!
    Moje hity to przede wszystkim rozpoczęcie – samodzielnie, metodą prób i błędów – nauki szycia. Zaczęłam wiosną i powoli się rozwijam. Drugi hit – blogi "szyciowe", takie jak Twój. Czytam i oglądam z przyjemnością, staram się coś podpatrzeć dla siebie:)
    Kity: w zasadzie żadna z uszytych przeze mnie dotąd rzeczy nie wyszła w 100% tak, jak bym chciała. No ale takie chyba jest życie początkującego. Za to zdecydowanie każda uszyta rzecz jest dla mnie wielką nauką na przyszłość, wyciągam wnioski, wczytuję się w różne instrukcje itp. Do tego dodam, że w tych uszytych ubraniach chodzę i uważam, że wstydu nie ma:) Choć jako perfekcjonistka dostrzegam niedociągnięcia.

  3. Kurczę, od kilku dni mam to samo… Ostatnimi czasy dużo szyłam i o dziwo, niemal wszystko mi wyszło tak jak planowałam. Od kilku dni, mam chyba jakiegoś szyciowego doła. W sobotę idę na weselę i już tydzień temu skroiłam sukienkę, której za nic nie mogę skończyć…

  4. Bardzo fajne, ja też lubię ubrania całoroczne, spódnica jest bardzo ładna i ta bluzeczka koszulowa, skradły moje serce. Masz rację, jak pełna szafa to odpoczynek od maszyny jest potrzebny, tez tak mam ostatnio, trochę mniej ochoty na szycie bo w szafie wszystko jest.
    Pozdrawiam 🙂

  5. Lubię takie sprawdzone zestawy. Może nie zaskakują, ale dają poczucie komfortu :). Dobór właściwej materii do projektu to połowa sukcesu. Moim hitem lata, zresztą nie tylko tego – były maxi sukienki, lekkie i przewiewne. Kocham je miłością niezmienną ;). Drugi element garderoby, po który najczęściej sięgałam tego lata to spodnie alladynki – równie lekkie i przewiewne. Wyglądem przypominają długą spódnicę, a wygodne sa jak spodnie. Wystraczyło dobrać do nich lekką bluzeczkę i zestaw gotowy. Co do samego szycia to też przeżywam obecnie kryzys 🙂 Podchodzę do tematu szycia jak pies do jeża. Nawet jeśli rano mam jeszcze zapędy do pracy to wraz z upływem godzin uciekają w niebyt. Sukces szyciowy tego lata to jedwabna, romantyczna sukienka dla córki koleżanki. Porażka – wiskozowa sukienka dla mnie. Kwiecista, delikatna materia zachęcała do szycia. Wydawało się, że ona sama już robi za całość i że sukces murowany. Skończyłam ją na etapie szycia góry… Nie wiem czy jeszcze znajdę siły aby się z nią ponownie zmierzyć, choć tkaniny troszkę szoda…

  6. Bardzo się cieszę, że wracasz do szycia! Bardzo jestem ciekawa, co z twoich przemyśleń się wykluje 🙂 Na sukces projektu wpływa tyle drobnych rzeczy, że bardzo trudno to ogarnąć. Czasem jakiś drobiazg wszystko rujnuje. Ja wciąż się uczę tkanin, z reguły na błędach 😉
    ps. Miło, że podoba ci się sweterek, ale jak dla mnie nie nadaje się do noszenia.

  7. Dzięki Marto za odwiedziny i miłe słowa! Fajnie, że zaczęłaś szyć, bardzo ci dopinguje! Początki szyciowe są bardzo ekscytujące, każda mała rzecz cieszy, a niedociągnięcia muszą być, inaczej się nie da. Pozdrawiam serdecznie!

  8. Och maxi sukienki… bardzo żałuję, że się za nie w tym roku nie zabrałam, w ogóle po przerwie przepraszam się trochę z sukienkami. Na początku szyłam głównie kiecki, a potem nagle przestałam. Alladynki to nie moja bajka, ale wiem, że mogą świetnie wyglądać. Ja po przerwie, siadłam dziś do maszyny i właśnie kończę pierwszą jesienną kieckę, ze cztery godziny łypałam okiem na maszynę, zanim do niej przysiadłam, ale jak już zaczęłam to się rozpędziłam 🙂

  9. Spódnica bardzo fajna, ale ja lubię wycinki koła więc nic dziwnego, że mi się podoba. Ale koszula jest po prostu świetna! Tej części garderoby jeszcze nie szyłam – trochę nie mam odwagi. A podobnie jak Ty odpoczywam po szyciu pod presją i na razie nieufnie podchodzę do maszyny 😉

  10. Powiem, że każdy ma swoje chwile słabości czy wypalenia w szyciu. Materiały niektóre polubimy od razu a do innych trzeba się przekonać. A po błędach w szyciu jesteśmy mądrzejsi. I stąd bierzemy swoją mądrość. Ja ci życzę wiele zapału i nowych pomysłów zrealizowanych. 🙂 Pierwszy zestaw mi się podoba i jak pisałaś można go różnie zestawiać, takie ubrania są najlepsze. Klasyka i do tego kolor, to mi się podoba. Sukienki też ciekawe w tkaninach i ładnie się układają. Pewnie ubrałabym cię w krótszą, ale najlepiej zawsze w tym czym, jest nam wygodnie. Takie moje spostrzeżenie, że co jakiś czas, coś innego przypada nam do gustu – albo dojrzeliśmy po prostu taką a nie inną rzecz założyć. Pozdrawiam. 🙂

  11. Jestem zachwycona twoimi hitami. Spódnica cudownie się układa, ta z sukienki zresztą też, koszula wygląda fanastycznie, sukienka próbna też. Świetne długości, świetnie w nich wyglądasz. A swetra nie spisuj na straty! Być może Ty się w nim źle czujesz, ale jestem pewna, że z pocałowaniem ręki przyjęliby go np. uczestnicy jakiegoś niszowego festiwalu, na którym wypada odpowiednio (niszowo) wyglądać. I mówię serio: on nie jest taki zły!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *