Prowadzenie bloga ma tę zaletę, że w każdej chwili można spojrzeć wstecz. Przypomnieć sobie, co się robiło, myślało, czego się chciało rok, dwa, trzy lata temu. Uwielbiam się z wami komunikować, dzielić tym, co uszyłam, obserwować wasze zmagania z maszyną, wykrojami, tkaninami. To jest wielka wartość bycia częścią szyciowej społeczności.Czytam dalej!

Ostatnio zrobiłam wielkie czystki w szafie. Szczególnie półka ubrań sportowo-komfortowych została przetrzebiona. Wszystkie stare, zmechacone bluzy poszły do śmietnika. W końcu umiem uszyć coś fajnego, a i kilka odpowiednich tkanin od dawna zalegało w szafie. Żółtą dresówkę kupiłam z myślą o Lubym – “uszyj mi jaskrawe ubrania w skały, ładnieCzytam dalej!

No dobra, w końcu ładna pogoda, w końcu ruszamy w teren! A na każdą wycieczkę niezbędna jest ciepła bluza. Moja ukochana pomarańczowa zakapturka niestety się skończyła, dziury, plamy itd. Mimo wielkiego żalu, wywaliłam ją do kosza (wypruwszy wcześniej zupełnie dobry suwak, przyda się!) i w sumie zostałam bez sensownego okrycia.Czytam dalej!